Wizyta w Moskwie

 „Tyle razy jest się człowiekiem, ile języków się zna” Goethe

 20161117moskwa010O tym, że słowa niemieckiego poety są aktualne również dziś mogliśmy przekonać się w stolicy Rosji. „Moskwa wielu obliczy i języków” – pod takim hasłem w dniach 14.11.-17.11.2016r. w Moskwie odbyło się Forum Młodzieżowe poświęcone zagadnieniu tolerancji. Uroczystość została zorganizowana przez Departament Edukacji w Moskwie, Moskiewski Instytut Kształcenia Otwartego przy wsparciu Rady ds. narodowości przy Rządzie Moskwie, Departamentu ds. polityki narodowościowej, kontaktów międzyregionalnych i turystyki w Moskwie oraz Komórki UNESCO ds. technologii informacyjnych w edukacji.

 Polskę na Forum reprezentowali uczniowie naszego Gimnazjum – Julia Tomczak, Laura Stolarczyk i Monika Faliszewska – pod opieką Pana Michała Warycha. Poza nami obecni byli przedstawiciele regionów Rosji, a ponadto Białorusi, Litwy, Niemiec, Holandii, Serbii czy Włoch.

Dzień 1.

20161117moskwa004 Równo o godzinie 10, z dokładnością niczym w mechanizmie szwajcarskiego zegarka, wznieśliśmy się w niebo obierając kierunek na Moskwę. Usadowiwszy się wygodnie w fotelu rosyjskiego samolotu Suchoj Superjet 100 nawet nie spostrzegliśmy, kiedy pilot gładko i spokojnie wzniósł maszynę na wysokość przelotową 10 km oraz zakomunikował, że pogoda w stolicy Rosji, najdelikatniej rzecz ujmując, nie jest taka pobłażliwa jak w Warszawie.

Dwie godziny, dzięki miłej i fachowej obsłudze stewardess na pokładzie samolotu, minęły niczym machnięcie skrzydłem ptaka i o godzinie 14 czasu moskiewskiego wylądowaliśmy na płycie największego stołecznego portu lotniczego – Szeriemietiewo. Wszelkie kontrole graniczno-celne odbyły się szybko i sprawnie (niestety nie udało się u nas niczego niedozwolonego znaleźć ), a pogranicznicy ubrani w swoje służbowe mundury zachowywali się wobec nas tak, jak gdybyśmy byli długo wyczekiwanymi gośćmi. Jeszcze tylko odbiór bagażu i mogliśmy kierować się w stronę drzwi wyjściowych. Jako że dawno nie rejestrowaliśmy naszymi oczami śniegu w takich ilościach, to jego widok sprawił, że poczuliśmy się jakby w polskich górach... jedyne, co się nie zgadzało, to silny zapach bezołowiowej 95 wydobywający się z taksówek oczekujących na swoich klientów. Także my musieliśmy uzbroić się w chwilę cierpliwości. Zanim nasz kierowca przyjechał, oglądaliśmy najnowsze perełki architektoniczne wzniesione dookoła lotniska i nawet przeszywające, mroźne powietrze nie było nam straszne.

Po upływie kilku minut doczekaliśmy się – nasz środek lokomocji przyjechał, zapakowaliśmy swoje ciężkie jak na 4 dni walizki, wygodnie rozsiedliśmy się w naszych fotelach i pojechali. Znakomicie wiedzieliśmy, że pogoda zaskakuje nie tylko polskich kierowców i że przy takich opadach śniegu droga do hotelu trochę czasu zajmie. Korki zresztą to codzienność na bardzo szerokich stołecznych arteriach, dlatego moskwianie z reguły chętniej wybierają metro, którym wedle badań codziennie podróżuje 9 milionów ludzi!

 Kiedy dojechaliśmy do miejsca przeznaczenia, hotelu Maxima Zarya, położonego w malowniczym miejscu, obok głównego Ogrodu Botanicznego, postanowiliśmy nie tracić czasu i od razu, z przerwą na obiad w rosyjskim barze Tieriemok, ruszyliśmy „na podbój Moskwy”. Po wejściu do metra na stacji Pietrowsko-Razumowskaja mogliśmy na własne oczy przekonać się, że metro to oddzielny organizm, takie drugie miasto, tyle że podziemne, które żyje własnym rytmem. Wagony metra moskiewskiego wydały nam się znajome, czyż my takimi samymi nie poruszamy się w Warszawie?! Owszem, pierwsze wagony dla naszej „podziemki” (tak potocznie nazywa się metro w Moskwie) zostały zakupione w latach 90. od naszych Przyjaciół z Rosji.

 Z głośnika wydobywa się niski, donośny głos: Следующая станция Театральная (Następna stacja Teatralna), co było dla nas znakiem-sygnałem, że na następnej stacji wysiadamy i musimy się do tego odpowiednio przygotować, co w sporym ścisku, niczym sardynki w puszce, nie należy do rzeczy najłatwiejszych. Wyjeżdżamy schodami na zewnątrz i naszym oczom ukazuje się magiczny świat jak z bajki, z bajki bogatej w detale architektoniczne, zdobienia, pięknie podświetlonej, w której widać trud i kunszt ludzki. Po drodze mijamy Teatr Wielki, Plac Teatralny, pomnik generała Żukowa, aż w końcu naszym oczom ukazuje się symbol Moskwy, znany na całym świecie Plac Czerwony wraz z przylegającym Kremlem oraz Chram Wasyla Błogosławionego, który carowi Iwanowi Groźnemu wydał się tak piękny, iż ten kazał oślepić architektów, by nigdy więcej nie stworzyli takiego cudu. Na naszych uczniach wrażenie ponadto wywarły takie obiekty jak Mauzoleum Lenina oraz CUM – jeden z najdroższych sklepów w Europie, usytuowany w zabytkowej kamienicy.

 Po długim spacerze, wyziębieni, ale pod ogromnym, pozytywnym wrażeniem tego, co ujrzeliśmy, wróciliśmy do naszego hotelu, gdzie czekała na nas obfita kolacja. W ogóle, jeśli chodzi o jedzenie, to należy przyznać, że organizatorzy stanęli na wysokości zadania i przygotowali się tak, by zaspokoić najbardziej wybredne gusta…. Na zegarkach po 22. Kolacja zjedzona, czas oddać się w objęcia Morfeusza, aby jutro pełni sił i energii przystąpić do realizacji programu edukacyjno-poznawczego.

Dzień 2.

Zbiórka w restauracji hotelowej o godzinie 7:15. Śniadanie trochę się przedłuża, gdyż niektórzy z nas mają spory apetyt. Godzina 9:00 – odjazd z pod hotelu na zwiedzanie Moskwy z przewodnikiem. Szczęście, że jedziemy autokarem – powiedzieliśmy do siebie – patrząc na ścianę puszystego śniegu zasypującego ulice i chodniki. Naprzemiennie jadąc i spacerując poznajemy dotąd nieznane miejsca i zabytki: wieżę telewizyjną Ostankino, Ogród Botaniczny, Prospekt Mira, Dumę Państwową, Kreml, niedawno odsłonięty przez Prezydenta Rosji Władimira Putina pomnik św. Włodzimierza, Galerię Trietiakowską, Stalinowskie Wysokościowce, których doliczyliśmy się 7 (8 znajduje się w Warszawie), zabytkowe dworce i wiele-wiele innych. W międzyczasie w autokarze i podczas spacerów nawiązujemy nowe znajomości z uczniami z Saratowa, Derbentu (Republika Dagestanu), Sewastopolu (Republika Krymu), Republiki Baszkortostanu czy z Serbii. Wymieniamy się spostrzeżeniami, dowiadujemy się wiele o sobie nawzajem, o kulturze i tradycjach nowych Koleżanek i Kolegów. Dochodzimy do wspólnego wniosku, że Rosja wygląda inaczej niż sobie to wyobrażaliśmy i widzieliśmy w telewizji. Laura stwierdza nawet, że od dzisiaj ona będzie zwracać się do Rosjan „Nasi Kochani Rosjanie”. Jednoznacznie przełamujemy stereotypy - w końcu jesteśmy na uroczystości z okazji Dnia Tolerancji.

 W końcu zaparowanym autokarem dojeżdżamy do Wzgórz Worobiowych, na których znajduje się Moskiewski Uniwersytet MGU oraz z którego rozpościera się widok na centrum Moskwy. Pożegnawszy się z panoramą miasta udajemy się na Kreml Izmajłowski, gdzie przewidziane dla nas są różne spotkania i zajęcia. Najpierw dowiedzieliśmy się, jak lepi się garnki z gliny, która przywożona jest z Gżelu (w tym regionie mieści się nasza szkoła partnerska; nawiasem mówiąc, Pani Dyrektor Natalia Griebiennikowa obiecała nam, że kiedy przyjedziemy w maju na wymianę, to zabierze nas do fabryki, w której nauczą nas sztuki garncarskiej). Byliśmy w muzeum zabawek i lalek, w którym mogliśmy przekonać się o tym, jak kiedyś bawiły się dzieci, a ponadto wzięliśmy udział w warsztatach, podczas których samodzielnie wykonywaliśmy lalki. Nie obyło się także bez muzeum sprzętu rolniczego i chleba. Na koniec wspięliśmy się na wieżę, aby poczuć się jak dzwonnicy przed paroma wiekami… Drugi dzień wielkimi krokami dobiega końca. Po kolacji jeszcze ostatnia próba przed jutrzejszymi występami i do łóżek – jutro przed nami ważny dzień.

Dzień 3.

Najedzeni i ubrani w eleganckie stroje wchodzimy po schodach do naszego autokaru, który ma nas zabrać do Gimnazjum nr 1576, gdzie odbędzie się uroczystość finałowa z okazji Dnia Tolerancji. Po przyjeździe na miejsce zostaliśmy podzieleni na sekcje – my trafiliśmy do sekcji I. wraz z przedstawicielami z Moskwy, Dagestanu, Sewastopolu, Republiki Mari El oraz Białorusi. Każda grupa miała za zadanie zaprezentować informacje o swojej szkole i o tym, czym na co dzień się zajmujemy. My pokazaliśmy prezentację o naszej szkole w tłumaczeniu na język rosyjski, opowiedzieliśmy krótko o Warszawie, odpowiedzieliśmy na liczne pytania z sali, a także zaprosiliśmy do przyjazdu do naszej Szkoły. Na koniec wszystkich w klasie poczęstowaliśmy ptasim mleczkiem oraz krówkami, czym na pewno sobie zapunktowaliśmy!!!! Potem wspólne zdjęcia i obiad, po którym nadszedł czas na nasze Uczennice: Monika, Julia i Laura już zniecierpliwione czekają na swoją kolej. Wybija godzina 15:50 i osoba prowadząca zapowiada „przyjaciół z Polski”. Dziewczyny nie dały po sobie poznać zdenerwowania i pewnym krokiem weszły na środek sali, w której przebywały władze oświatowe Moskwy oraz ponad 200 uczestników Forum. Po kolei zaczęły recytować wiersze przyjaciół-poetów Mickiewicza i Puszkina, naturalnie w języku rosyjskim, co spotkało się z ogromnym uznaniem oraz gorącymi oklaskami ze strony publiczności. Po występie głos zabrał główny organizator, który powiedział, że „dziękuje Polsce za tak przyjacielskie wystąpienie”. Emocje zaczęły opadać, wszyscy uczestnicy Forum otrzymali Certyfikaty i powoli zaczęliśmy szykować się do powrotu do hotelu. Jako że zostało nam trochę czasu wieczorem to postanowiliśmy pojechać do centrum i zobaczyć miejsca, których nie udało się dokładnie obejrzeć: Chram Chrystusa Zbawiciela, Bibliotekę im. Lenina, Muzeum Sztuki im. A. Puszkina. Mróz skrzypiał pod butami, ale my na to nie zwracaliśmy uwagi. Ważna była dobra zabawa i poznawanie nowych zakątków stolicy Rosji. W końcu jednak trzeba było wrócić do hotelu, bo jutro wieczorem wyjazd i trzeba się wcześniej spakować. Zjedliśmy pożegnalną kolację, podziękowaliśmy z całego serca organizatorom za zaproszenie i uroczystość na najwyższym poziomie!

Dzień 4.

O godzinie 10 jesteśmy umówieni w centrum stacji metra Plac Rewolucji z Dyrektor Griebiennikową oraz profesorem Sergiejem Pimczewem, aby odbyć spacer ulicą Stary Arbat i kupić upragnione prezenty do domu. Stary Arbat to wizytówka Moskwy, ulica związana z takimi tuzami kultury rosyjskiej jak Aleksander Puszkin, Bułat Okudżawa czy Wiktor Coj. Pani Dyrektor i Pan Profesor opowiadają nam o historii tej ulicy, pokazując miejsca, które samemu byłoby ciężko odkryć. Nawet nie zauważamy, kiedy mija czas. Po drodze nasi rosyjscy Przyjaciele zapraszają nas na coś ciepłego do picia, po czym rozstajemy się i jedziemy do hotelu po nasze rzeczy... Niestety czas odlotu nadchodzi nieubłaganie. Chciałoby się jeszcze trochę pobyć w Moskwie, przynajmniej jeszcze tydzień, ale cóż – trzeba wracać do warszawskiej rzeczywistości, do Rodzin, Kolegów i Koleżanek. Wracamy jednak trochę odmienieni, wyposażeni w nową wiedzę, możemy teraz opowiadać wszystkim dookoła, jak naprawdę jest w Moskwie, jacy tam mieszkają ludzie.

Jest godzina 18:50, nasz Airbus 320 już kołuje, pilot ogłasza gotowość do startu…i zaczynamy cofanie się w czasie. Na lotnisku Chopina lądujemy po 1h50min, czyli o 18:40, 10 minut przed planem.

Szczególne podziękowania i pozdrowienia należą się pilotom rosyjskich linii Aeroflot, którzy bezpiecznie i w komfortowych warunkach zapewnili nam przelot tam i z powrotem.

Rodzice już czekają z utęsknieniem, wyjazd uważa się za zakończony, ale przygoda z Rosją na pewno nie…

Przejdź do galerii wydarzenia

Za artykuł dziękujemy panu Michałowi Warychowi.

 

Brak komentarzy

Twój komentarz lub opinia:

You must be logged in Przejdź do tego komentarza