Szkolny Teatr “Epizod”

epi2a_newSzkolny Teatr Epizod, bo tak brzmi nazwa, stworzył p. Tomasz Śleszycki jedenaście lat temu (wrzesień 2002 r.) ze swoją klasą "b", której był wychowawcą. To były początki gimnazjum. Chrzestną matką jest ówczesna dyrektor, p. Barbara Mrowińska, która doceniwszy spektakl: "Co słychać u Borejków", jaki p. Tomasz Śleszycki wystawił z dziećmi, doradziła, by pokazali tę rzecz w sześciu pobliskich podstawówkach.

Nazwę "Epizod" wymyśliła ówczesna wykonawczyni: Dorota Badyła. Panu Tomaszowi Śleszyckiemu zależało, by podkreślić mocno szkolną proweniencję. P. Tomasz Śleszycki czuje się animatorem Szkolnego Teatru Epizod. Założeniem jest, że pokazuje on małe rzeczy, które propagują wartości albo pozwalają śmiać się z rzeczywistości i z samych siebie, ale bawiąc uczą.

teatrpPierwszymi spektaklami była jednak klasyka i to jeszcze nie wystawiana: XV rozdział poematu "Quidam" C. K. Norwida i "Słodycz" tego autora. "Audiencji tamtemu zespołowi udzielił Adam Hanuszkiewicz, który dał trupie teatralnej trzy wycofywane z jego Teatru Nowego reflektory, jakich używa do dzisiaj." - powiedział p. Śleszycki.

Teatr wystawiał spektakle, których współautorami byli uczniowie np. "Mordoklejki, mordoklejki" - autor Dorota Stachura, czy jasełka - Paulina Tymińska.

Scenariusze historycznych przedstawień p. Tomaszowi Śleszyckiemu pomagała pisać pani Dorota Ochal, nauczycielka historii.

Wystawiona została "Warszawianka" Wyspiańskiego (bez skrótów!), cykl spektakli o Szembeku autorstwa p. Tomasza Śleszyckiego. Pani Małgorzata Żurek pomogła przygotować pierwszy spektakl z tego cyklu: "Ufajcie Szembekowi" na uroczystość nadania imienia szkole.

medalStroje pożyczane są z Teatru Narodowego. Suknie i stroje do jasełek szyły mamy uczniów, ostatnio włączyła się w działania pani Małgorzata Pacholska, która potrafi wykreować suknie z epoki. Przez cztery lata sponsorował wypożyczanie strojów, szycie oraz fundował nagrody pan Marek Okła - właściciel sklepu "Piomar". Zdarza się, że otrzymujemy stroje. Pani Ela Żebrowska ofiarowała kilka sukienek, pani Małgorzata Żurek - mundur marynarski i cenne rekwizyty. Od kilku lat dowódcy Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego dają się uprosić i wypożyczają cenne mundury historyczne.

Scenografię do jasełek przygotowała pani Monika Szczypińska. Potrzebne rekwizyty są nam pożyczane albo robią je sami artyści teatru wraz z opiekunem. Jeśli chodzi o reżyserię to p. Śleszycki chętnie daje pole inwencji wykonawców, pozwala młodym spróbować swoich sił w reżyserowaniu scen spektakli. Można rzec, że spore fragmenty spektakli reżyserowała pani dyrektor Lilla Fota-Giedz. Teatr to dzieło zbiorowe. W ostatnim przedsięwzięciu:"Piotr Szembek - w trosce o pospolitą Rzecz" spory wkład mają panie Wiola Sztark i Barbara Mrowińska, które przeprowadzały próby z wykonawcami.

Drzwi teatru nie są zamknięte. Zagrać może każdy, nawet panu Tomaszowi Śleszyckiemu zdarzyło się kiedyś odtwarzać Heroda, gdy zachorował wykonawca.

Tyle w skrócie - na podstawie wywiadu z p. Śleszyckim.

Pan Śleszycki Tomasz zaprasza na zajęcia teatralne - Szkolny Teatr „Epizod”. W drugim semestrze odbywają się w czwartki w godz. 13.35-14.20 pobierz plakat w pdf

Obejrzyj galerię zdjęć - 2014.06.24 - cz. 2. "Piotr Szembek – w trosce o pospolitą Rzecz"
Obejrzyj galerię zdjęć - 2014.06.02 - cz. 1. "Piotr Szembek – w trosce o pospolitą Rzecz"

Obejrzyj galerię zdjęć z próby spektaklu
Obejrzyj galerię zdjęć z inscenizacji z Dnia Patrona - 2014.05.14


GOŚCIE Z ROSJI NA PRÓBIE SZKOLNEGO TEATRU EPIZOD - 2017.02.06

20170206wizyta121Patrzyłem przez obiektyw aparatu, mając wszystko na wyświetlaczu. Rosyjski przedsiębiorca słał w przestrzeń wyrazy aplauzu. Przyjemnie było widzieć, jak reagował pozytywnie na grę naszych wykonawców. Chłonął tłumaczenie 20170206wizyta120Tuwima z takim zaangażowaniem, jakby odbierał polszczyznę, ale może czerpał zadowolenie ze znanych sobie fraz albo porównywał z atmosferą pamiętan20170206wizyta119ego przedstawienia w rodzimym języku Gogola.

20170206wizyta118Wszyscy rosyjscy goście byli wpatrzeni w grę trojga wykonawców, skupieni, jakby nie chcieli uronić nic z tego, co widzą.

20170206teatr001Byłem dumny z Marka - Podkolesina, Patryka - Stiopy i Natalii - Fiokły. Moi uczniowie dużo pracowali, by wszystko przebiegało tak gładko. Warto było ponieść wyrzeczenie, by przyswoić rozległe partie tekstu.

20170206teatr002Cała trójka dokonała wyczynu, by przez minuty stać się kimś innym. Przekonująco wcielili się w bohaterów mistrzowskiego komediopisarza. W takich chwilach czar teatru łączy ludzi, nawet na przekór barierom języka.

animator Szkolnego Teatru "Epizod"
Tomasz Śleszycki

Więcej na temat występu i wizyty w Gimnazjum - tutaj i tutaj


II nagroda Szkolnego Teatru Epizod

Wzięliśmy udział w dwunastych Teatraliach w gościnnym Zespole Szkół nr 40 przy ul. Objazdowej 3. Nasz spektakl "Tępa brzytwa” otrzymał drugą nagrodę.
To już trzecia edycja naszego przedstawienia. Kontynuuje ono tradycje dążeń Charliego Chaplina, Bustera Keatona, Flipa i Flapa (Stan Laurel i Oliver Hardy), którzy mieli ambicje unaoczniać heroikomizm zmagań człowieka z opornością materii.
Nasz spektakl uzmysławia ponadto, iż jeśli chcemy uzyskać postęp sprawy - wpierw trzeba nam znosić brzemię wyrzeczenia.
Nie pojmował tego jeden z handlowców, biorący udział w sprzedaży niby rewelacyjnych brzytew, który zamiast dla dobra przedsięwzięcia - by brzytwy schodziły, były kupowane - cierpieć z godnością, znosząc dyskomfort podwłosowego golenia tępym narzędziem, wymagał od współpracownika względów (np. golenia z włosem), a nie uzyskawszy ich, wymierzył sprawiedliwość, co wyzwoliło kłopoty.
Trzej bohaterowie zarysowani kilkoma wyrazistymi kreskami ukazanej sytuacji, przed widzem ujawniają zderzenie ludzkich dążeń z opornością materii - boli skóra twarzy, gdy ją skrobie tępe narzędzie - irytacja ponosi poszkodowanego, który zapomina o misji.
Solenna Sędzina ubawiona zabawnością cwaniaków ukarze ich tylko symbolicznie z powodu niskiej szkodliwości społecznej ich czynu. Relacjonująca ze swadą zdarzenie, jakiemu z zawodowych względów nadała kryptonim sprawy: „Tępa brzytwa”.
Demoniczny spirytus movens - szef-założyciel cwaniackiej firmy, osiągający perfekcjonizm w zachwalaniu mijających się z prawdą zalet oferowanego do sprzedaży narzędzia zaniedba współpracownika.
Jego nieudaczny pomocnik, który zabawnie obraża się, gdy jak mu się wydaje, boleśnie nadwątlono jego godność i dlatego czuje się w prawie zareagować radykalnie.
W finale opowieści - olśnienie zwaśnionych wspólników. Odzyskują przed sądem wiarę, że jeszcze im się uda, bo oto zrozumieli, że każdy musi pomniejszyć siebie dla pomyślności wspólnej, bowiem gwarancją powodzenia zespołu jest zgoda.
Niecodzienną cechą naszego przedstawienia jest, że Sędzina w monologu antycypuje wydarzenia, zapowiada je, a wszystko się dzieje synchronicznie na widzów oczach. Ta zaś bohaterka zapewnia komentarz do zdarzeń, którymi ona jest rozbawiona.
Nieporozumienia w miejscu handlu brzytwami staną się przyczyną wyroku, jaki Sędzina ma już spisany w teczce z kryptonimem sprawy.
Ten wyrok odczyta, a to wyzwoli reakcję podsądnych.
Ona też reaguje na ich zachowania i w zakończeniu czas postaci, początkowo biegnący innym trybem, zrównuje się.
W finale można widzieć, jak niemądrze wyglądać może, komu się wydaje, że jest sprytny.
Troje doświadczonych wykonawców Szkolnego Teatru Epizod pokonało w tych rolach własne ograniczenia. Do tej pory widzieliśmy ich, jak zawsze grali szlachetnych, prawie idealnych ludzi. Tym razem musieli pokazać jak rozpanoszony indywidualizm, może osłabiać dążenie człowieka, pogarszając skuteczność działań, demaskując prymitywizm w nas siedzący. Odsłonili niepiękne cechy, jakich ludzie zazwyczaj się wstydzą, jakich nie chcieliby ujawniać. Objawili niekompetencję bohaterów. Ale ta właśnie czyni ich bardziej ludzkimi i zasługującymi na sympatię.
Udany debiut Julii i Natalii - sióstr bliźniaczek w maleńkiej roli hostess - pięknie się zgrały w działaniu, nie zabrakło im gracji.
Koniecznym i niezbędnym współtwórcą spektaklu okazał się realizator techniczny, który scalił wartką akcję miniatury dramatycznej obrazem i muzyką.
Aż tak wiele udało nam się pokazać w niespełna kwadransie spektaklu.
A wszystko okrasza swoją zabawnością gwara warszawska języka Wiecha.

animator Szkolnego Teatru Epizod

porównaj z wpisem z 01 maja 2015 r.

Zobacz galerię zdjęć

Zobacz drugą galerię zdjęć

-----------------------------------------------------------------------

Wrzesień 2015.

Jak co roku we wrześniu do współpracy zapraszani są kolejni, niejednokrotnie nowi (spośród pierwszoklasistów) artyści Szkolnego Teatru Epizod. Próby odbywają się w terminach dostosowanych do planu uczniów i potrzeb szkoły.

-----------------------------------------------------------------------

Wizyta po latach - 14.10.2015

Patrycja, którą przed laty uczyłem polskiego i występowała kiedyś w naszej inscenizacji „Kora i Demeter” ze świetnymi: scenografią i strojami jej wychowawczyni, pani Danuty Morawiec, podarowała mi groteskę Alfreda Jerry'ego z dedykacją.

Dzisiaj Patrycja występuje w teatrze amatorskim w Kopenhadze. Mówi, że trochę podróżuje wspólnie z mężem, a także razem z mężem prowadzi blog: kartkazpodróży.pl
W Dniu Nauczyciela miłe zdarzenie!

animator Szkolnego Teatru Epizod
p. Tomasz Śleszycki

 

------------------------------

Artyści Szkolnego Teatru Epizod wzięli udział w przedstawieniu "Mordoklejki, mordoklejki" dedykowanym naszym gościom - uczniom klas szóstych i gimnazjalistom, które zaprezentowane zostało w czasie 7. Festiwalu Nauki w grudniu 2015 roku. Relacje pod datą wydarzenia - 14.12.2015

Zobacz galerię zdjęć

________________________

MARCIN KWAŚNY LAUREATEM INSYGNIUM TWÓRCZOŚCI PRAWDZIWEJ

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Insygnium twórczości prawdziwej. Zdjęcie - p. Tomasz Śleszycki

W dniu 16 listopada 2016 r. w czytelni biblioteki szkolnej Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi nr 22 im. gen. Piotra Szembeka animator i wykonawcy Szkolnego Teatru Epizod wręczyli aktorowi Insygnium Twórczości Prawdziwej w imieniu szkolnej społeczności „za zasługę odbudowywania w nas wiary w godność człowieka, za humanizm”.

20151116aktor031Nasz gość bowiem udatnie wcielił się w postać rotmistrza Witolda Pileckiego w fabularyzowanym filmie dokumentalnym. Stworzył sugestywny obraz bohatera, który był kochającym mężem i ojcem, a zarazem patriotą walczącym za ojczyznę i ostatecznie oddającym za Nią życie. (Film obejrzało sto osób z naszego gimnazjum).

Marcin Kwaśny przekonująco zagrał człowieka szlachetnego, co jest niezmiernie trudne, bo zawsze to głównie zło przykuwa uwagę przez swą widowiskowość. Dobroć, jako całkiem zwyczajną - trudniej jest zobrazować. A właśnie to aktorowi się udało w filmie "Pilecki", dzięki czemu można uznać Marcina Kwaśnego za znaczącego współtwórcę tej niskobudżetowej produkcji.

20151116aktor023Udało się poprzez pokazanie prostych zachowań człowieka w gronie najbliższej rodziny i przy oszczędnych środkach wyrazu. To z takiej umiejętności aktora: ascetyzmie możliwości, a z niej wyprowadzonej olbrzymiej sile wyrazu - wykonawcy Szkolnego Teatru Epizod mogą brać wzór. (Jak powiedział Norwid: "Szczupłość środków uolbrzymia siły"). Nasz gość opowiedział o swojej roli i o postaci bohatera, którą się starał zrozumieć, aby prawdziwie zagrać.

Opowiedział o tym, jak dotkliwie poranił stopy, gdy dbał o autentyzm sceny, żeby prawdziwie pokazać, jak esbeccy oprawcy w korytarzu więzienia na Rakowieckiej ciągną nieprzytomnego rotmistrza po torturach do celi, włócząc bosymi stopami człowieka po betonowej posadzce.

Spotkanie z Marcinem Kwaśnym zrobiło na nas wrażenie, bo tchnęło siłą prawdy, autentyzmem mocnego przeżycia.

p. Tomasz Śleszycki

galeria wydarzenia


SPRAWOZDANIE Z WYKONANIA PROJEKTU GIMNAZJALNEGO

„MORDOKLEJKI, MORDOKLEJKI (rzecz o wulgaryzmach)
- udział w realizacji przedstawienia.

Grupa uczniów klas drugich w składzie:

Weronika Cwynar,
Marek Dziwalski,
Julia Kalbarczyk,
Natalia Kalbarczyk,
Karolina Malinowska

przystąpiła do realizacji projektu gimnazjalnego pod kierunkiem nauczyciela, pana Tomasza Śleszyckiego.

Realizacja projektu przez grupę polegała na włączeniu się do zespołu starszych i młodszych kolegów, którzy powzięli zamiar uczestniczenia w przedsięwzięciu.

Wyzwaniem było osiągnąć jedność w realizacji wspólnego celu: przygotowania spektaklu, który wskaże widzom brak akceptacji realizatorów dla używania wulgaryzmów w przestrzeni publicznej.

Zamierzeniem stało się, żeby uzyskanie tego efektu zespolić z dostarczeniem widzom rozrywki, dzięki dowcipowi tekstów udatnie przekazanych i zabawności ukazanych scen i zachowań i żeby całość miała jeszcze artystyczny wyraz.

Wszyscy uczestnicy projektu odgrywali istotne role, wielce doniosłe w przedstawieniu.

Ponieważ zabrakło nam chętnych do obsadzenia wszystkich ról, Karolina Malinowska powzięła zamiar, przy akceptacji wszystkich, wykreowania naraz aż trzech postaci: matki, uczennicy i nauczycielki. Było to do przyjęcia, gdyż uczestniczka projektu potrafiła inaczej oddawać przekaz każdego z odgrywanych bohaterów, a ponadto Karolina szybko nauczyła się obszernych tekstów. Mniemaliśmy, że przy zastosowaniu odpowiedniej charakteryzacji i użyciu strojów zagranie trzech ról przez jedną wykonawczynię doda jeszcze spektaklowi zabawności. Wszyscy uczestnicy projektu przyswoili swoje teksty, na zajęciach teatralnych ćwiczyli dykcję, mimikę i ruch sceniczny, ale nasze zamierzenia zakłócił przypadek, gdyż choroba, w tym także długa Karoliny, wyeliminowała kilkoro wykonawców z prób.

W końcowym etapie przygotowania na prośbę dyrektora włączyli się do pomocy nauczyciele wychowawcy: pan Marcin Kondratowicz i pani Agnieszka Konieczkowska. Zaangażowali też oni swoich uczniów na zastępstwo chorych.

Gdy Karolina wróciła z choroby szkoda było nie dać szansy nowym wykonawcom, którzy włożyli też swoją pracę w przygotowanie spektaklu.

W rezultacie Karolina, wróciwszy ze zwolnienia, odegrała jedną tylko z przyswojonych ról (matkę) dla grupy widzów. Włączyła się bez możliwości przećwiczenia z odnowionym składem zespołu, zatem było jej trudno, mimo to potrafiła się znaleźć w świecie przedstawianym.

Uczniowie realizujący projekt dzięki silnej motywacji wzorowej pracy i walorom osobistych zdolności wnieśli do spektaklu świeżość i oryginalność.

Marek Dziwalski stworzył sugestywną rolę wiceprzewodniczącego Zarządu Samorządu Uczniowskiego - Rafała, który skutecznie przeciwstawia się dominacji silnego przywódcy - przewodniczącego Marcina.

Weronika z powodzeniem zagrała przebojową dziewczynę, której się marzy, by z pomocą drugich ulepszać innych. Karolina Malinowska pokazała na scenie postać wzorcowej mamy, podpowiadającej dzieciom słuszne rozwiązania, bez odbierania im możliwości przejawiania inicjatywy w środowisku rówieśniczym. Jej godną zmienniczką w tej roli stała się Paulina Midzio. Zagrała bardzo sugestywnie.

Julia Kalbarczyk zaprezentowała kreację pani woźnej, która kocha pracę szkolną i nie rezygnuje ze swego wkładu w wychowanie młodzieży. Natalia Kalbarczyk wykreowała uczennicę głęboko przejętą, by zmieniać kolegów, aby przestali w końcu wyklinać, żeby zaczęli używać kulturalnej polszczyzny.

Wszyscy realizujący projekt swą dobrą pracą pociągnęli za sobą innych. Było ich widać, odegrali funkcję cementowania zespołu. Jako doświadczeni wykonawcy mieli niewątpliwie zasługę, że tak świetnie wypadli debiutujący pod ich okiem na scenie Mikołaj Binicki i Norbert Monsour, obydwaj prezentujący mistrzostwo świata w rolach przejętych swym posłannictwem, acz mocno klnących hydraulików.

W drugim graniu dobrze się też sprawili młodsi zmiennicy realizujących projekt: Elżbieta Stefańska, Angelika Sabuda, Alina Bultrowicz, Zofia Machniak. Nie można nie pochwalić brawurowo odtwarzającego rolę przewodniczącego - Filipa Mielcarka, a także Pauliny Chróścińskiej i Kateryny Yevreyinovej, w roli nauczycielki, jak również debiutującego wykonawcy: Huberta Jakubowskiego oraz młodszych: Janka Cielmy i Eryka Cimochowskiego.

Świetnie zagrali wszyscy członkowie zespołu, w dwu pokazach przedstawienia.

Po mistrzowsku pokazali na scenie prawdziwe emocje!

Spektakl obejrzało przeszło trzystu pięćdziesięciu widzów, w tym szóstoklasiści z kilku szkół z nauczycielami i swoją panią dyrektor, rodzice, nauczyciele i uczniowie naszej szkoły.

Szkolny Teatr Epizod otrzymał frenetyczne oklaski. Wiele było uciechy publiczności z dobrze zagranych na scenie gagów. Widzom podobała się ukazana przez nas historia głosząca nienową, ale wciąż trudną do zaakceptowania prawdę, że wszystkim nam wadzi zalew wulgaryzmów, ale jako społeczność nie umiemy się wyplątać spod ich zniewalającego wpływu. Dlatego choćby usiłowania w tym kierunku, żeby z tym skończyć - pokazaliśmy to - jawią się już jako coś niezmiernie szacownego. Nasz spektakl, mający też bez wątpienia walory artystyczne został włączony do projektu Amnesty International „Szkoła przyjazna prawom człowieka”, w którym uczestniczy nasza szkoła, bo przecież wulgaryzmy to często agresja... i powzięliśmy też zamysł, który może uda się jeszcze spełnić, żeby pokazać przedstawienie chorym dzieciom w Centrum Zdrowia Dziecka.

Uczniowie realizujący projekt wywiązali się bardzo dobrze z przyjętych na siebie obowiązków, zagrali świetne role, pokazując to, co widzowie tak chętnie oglądają w teatrze - prawdziwe życie, które wszyscy znamy. Zasługą stworzonych kreacji stała się ta wiarygodność, jaką zapewnia tchnienie prawdy.

Uznając doniosły wkład grupy realizatorów w ostateczny kształt przygotowywanego przedstawienia, które odniosło sukces, jako opiekun projektu przyznałem każdemu z pięciorga uczestników projektu maksymalną liczbę stu punktów możliwych do uzyskania.

 

Opiekun projektu
Animator
Szkolnego Teatru Epizod
Tomasz Śleszycki

Realizatorzy projektu gimnazjalnego:

Weronika Cwynar
Marek Dziwalski
Julia Kalbarczyk
Natalia Kalbarczyk
Karolina Malinowska

Warszawa, dnia 17 maja 2016 r.


"Mordoklejki, mordoklejki" - Sprawozdanie z realizacji projektu 2017 w STE


PIĘTNAŚCIE LAT STE – TRZEBA JEDNAK COŚ POWIEDZIEĆ...

Z okazji jubileuszu Szkolnego Teatru Epizod (piętnaście lat minęło w marcu) ciepło myślę o młodych ludziach, którzy chcieli podejmować z rówieśnikami i ze mną współpracę, by zrealizować wspólne cele, stworzyć spektakle, jakie nasz teatr amatorski przygotował i pokazał publiczności.

Przeszło sto osób młodzieży, które uczestniczyło w próbach i występach, jak również w różnych działaniach teatru przez te lata. Bo przecież nie same wykonawstwo, czyli uczestnictwo w próbach i granie wchodziło w grę. Było też reżyserowanie scen, wykonywanie muzyki na instrumentach albo tworzenie muzyki konkretnej, śpiew i taniec, ale także przygotowywanie rekwizytów i dekoracji, różne zadania do wykonania: sporządzanie zaproszeń, programów i plakatów, nagrywanie ilustracji dźwiękowej i potrzebnych efektów, pomoc techniczna na scenie, czy nawet bycie suflerem, dublerem, prezenterką, czy hostessą.

Z nimi wszystkimi, przejawiającymi aktywność, przeżywaliśmy satysfakcję, zadowoleni z efektu naszych działań i przetrzymywaliśmy drobne porażki, nie tracąc wiary w sensowność nowych starań.

Wśród wykonawców byli tacy, którzy przez całą swą trzyletnią obecność w szkole uczestniczyli we wspólnej działalności, ale byli też tacy, którzy okazjonalnie tylko dołączyli do grupy na czas realizacji jakiegoś przedsięwzięcia.

Do pierwszej kategorii można zaliczyć Adama Turkowskiego, bardzo zasłużonego dla teatru, kilkakrotnie odtwarzającego postać generała Piotra Szembeka w moich spektaklach o patronie szkoły, a do ostatniej należał: Damian Skutowicz. Tego chłopaka zachęcałem dwa lata z rzędu, żeby spróbował swoich sił na scenie. Nieśmiały Damian konsekwentnie odmawiał, aż w końcu, kończąc swój pobyt w szkole dał się namówić. Tak o tym napisał:

W moim gimnazjum zostało wystawione przedstawienie pt.: „Ufajcie Szembekowi”. Ja przygotowywałem rolę Marcysia – ulubieńca [Szembeka] z czworaków.

Początkowo, gdy pan od polskiego wyznaczył mnie do tej roli, nie byłem pewny, czy podołam wyzwaniu. Miałem mieszane uczucia. Obawiałem się, że coś powiem nie tak. Jednak po kilku próbach nabierałem pewności. Uwagi o moich błędach bardzo mi pomogły, gdyż wiedziałem, co robię źle i starałem się to naprawić. Nabrałem niepewności, gdy dowiedziałem się, że to przedstawienie jest bardzo ważne, ponieważ ukazuje postać patrona szkoły – Piotra Szembeka. Dlatego musiało być dopracowane do perfekcji. Z próby na próbę nabierałem pewności i starałem się coraz bardziej przekonywający.

Nadszedł dzień występu. Byłem bardzo zestresowany. Ogarnął mnie strach, jednak jak wychodziłem na scenę, poczułem ulgę. Swoje kwestie wypowiedziałem poprawnie. Gdy publiczność podziękowała oklaskami, poczułem, że zrobiłem coś wyjątkowego, ważnego dla szkoły i siebie. Ogarnęła mnie ogromna radość i odniosłem wielki sukces.

Udział w tym spektaklu był dla mnie czymś wyjątkowym. Tych wielkich chwil i przeżyć nie zapomnę do końca życia. Życzę każdemu, by poczuł takie doznanie radości i szczęścia, jak ja po występie.

Na zdjęciach widać tych dwóch wykonawców, widać też ówczesną publiczność. Było to w dniu nadania imienia gen. Piotra Szembeka Gimnazjum nr 22.

I jeszcze jedna relacja z przeszłości.

Tak opisał swoje doznania Patryk Całun, ówcześnie uczeń klasy trzeciej:

„Moje przygotowania do zagrania roli Wincentego Krasińskiego”

Nie było łatwo, strasznie miałem dużo tekstu do nauczenia i miałem problemy, żeby się wcielić w tę postać, ale dzięki próbom, które organizował pan Tomasz Śleszycki, było mi łatwiej. Gdy pojechaliśmy na konkurs teatralny, gdzie oglądali nas jurorzy, przed występem miałem tremę, strasznie się denerwowałem. Gdy już nadeszła pora, na mój występ, myślałem, że zaraz zemdleję, jak wyszedłem już na scenę i zacząłem grać, szło mi bardzo dobrze, ale gdy spojrzałem na widownię i zobaczyłem, ile ludzi mnie ogląda, przeraziłem się i pomyliłem tekst, ale jakoś nabrałem odwagi i udało mi się wrócić myślami do grania i wczuwania się w postać. Bardzo podobał mi się ten konkurs i byłem bardzo szczęśliwy, że zgodziłem się i zechciałem zagrać w tym przedstawieniu. Dzięki temu nabrałem pewności siebie i odwagi do występowania przed ludźmi. Bardzo zachęcam wszystkich do spróbowania, zagrania w jakimś przedstawieniu, naprawdę jest to bardzo fajne.

Na zdjęciach Patryk Całun jako Wincenty Krasiński i Adam Turkowski jako gen. Piotr Szembek w spektaklu „Szembek nie zdradzi”.

Na zdjęciu to jest Damian Skutowicz (autor cytowanego tekstu)
w rozmyślnie za krótkich spodniach, odgrywa młodego przyjaciela Szembeka z czworaków.

Jego partnerem w rozmowie: Patryk Całun na wielu zdjęciach (po cywilnemu) zależało mi na pokazaniu mimiki. Chłopiec ten, autor zacytowanych przeze mnie wspomnień znakomicie kreował generała Wincentego Krasińskiego, który umyślnie nie założył munduru.

Obecnie wykonawcy Szkolnego Teatru Epizod doskonalą dwa spektakle: miniaturę „Tępa brzytwa” - gramy ją chętnie, miała już kilka edycji oraz dramat „Wywiad” - ten będzie pokazany po raz pierwszy, mam nadzieję, na spotkaniu z aktorem. Biorą udział gimnazjaliści z klasy 3d i z klasy 2c (ci ostatni realizujący projekt gimnazjalny).

Współpracują z nimi uczniowie klasy 7a Szkoły Podstawowej nr 374.

 

Animator Szkolnego Teatru Epizod

Tomasz Śleszycki

Kilka powyższych zdjęć w galerii

 

Warszawa, maj 2018


KSAWERY SZLENKIER LAUREATEM INSYGNIUM TWÓRCZOŚCI PRAWDZIWEJ

          Z okazji jubileuszu naszego teatru, rocznicy piętnastolecia, gościem Szkolnego Teatru Epizod w dniu 29.05.2018 r. stał się aktor Ksawery Szlenkier.

Zaproszony zechciał przyjąć naszą nagrodę Insygnium Twórczości Prawdziwej,

którą w imieniu szkolnej społeczności wręczyli mu realizatorzy projektu gimnazjalnego (Przygotowanie spektaklu scenicznego - adaptacji miniatury dramatycznej Mirona Białoszewskiego „WYWIAD”) i pani dyrektor Lilla Fota-Giedz.

Za zasługę godnego kształtowania wyobraźni narodowej, za humanizm opiewał certyfikat nagrody.

Absolwent sławetnej Filmówki z 2005 r., wydziału aktorskiego, laureat nagrody Zarządu Głównego ZASP z tego samego roku za rolę Raskolnikowa w „Swidrygajłowie” na XXIII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi, odtwórca kilkunastu sugestywnych ról w filmach, serialach i spektaklach teatralnych, prowadzący Pracownię Aktorską, którego dotychczasowa aktorska twórczość pobrzmiewa dobrą nutą – otrzymał od nas statuetkę właśnie nuty złotej (z mosiądzu) osadzonej na czarnym postumencie.

Prywatnie mąż znanej aktorki Małgorzaty Buczkowskiej i ojciec trojga dzieci.

Aktor zechciał odpowiedzieć na 23 pytania młodzieży dotyczące aktorstwa, podzielił się swoimi refleksjami o życiu, twórczości, pracy aktorskiej i bardzo ważnej dla niego rodzinie. Udzielił autografów i zrobił sobie zdjęcia z wykonawcami STE.

Nie poskąpił też dobrego słowa o pokazanych tego dnia przez wykonawców STE spektaklach: „Tępa brzytwa” i „WYWIAD”. Stwierdził, że nie brakowało w nich dobrych pomysłów.

Z doskonałą dykcją, nasz gość, bardzo sugestywnie przeczytał fragment komediodramatu Cypriana Norwida „Aktor”, mówiący o tym, że najważniejszą rzeczą na świecie jest... dobre serce.

Wszyscy obecni stwierdzili, że było to owocne spotkanie.

Animator Szkolnego Teatru Epizod

Tomasz Śleszycki