Szkolny Teatr “Epizod”

epi2a_newSzkolny Teatr Epizod, bo tak brzmi nazwa, stworzył p. Tomasz Śleszycki jedenaście lat temu (wrzesień 2002 r.) ze swoją klasą "b", której był wychowawcą. To były początki gimnazjum. Chrzestną matką jest ówczesna dyrektor, p. Barbara Mrowińska, która doceniwszy spektakl: "Co słychać u Borejków", jaki p. Tomasz Śleszycki wystawił z dziećmi, doradziła, by pokazali tę rzecz w sześciu pobliskich podstawówkach.

Nazwę "Epizod" wymyśliła ówczesna wykonawczyni: Dorota Badyła. Panu Tomaszowi Śleszyckiemu zależało, by podkreślić mocno szkolną proweniencję. P. Tomasz Śleszycki czuje się animatorem Szkolnego Teatru Epizod. Założeniem jest, że pokazuje on małe rzeczy, które propagują wartości albo pozwalają śmiać się z rzeczywistości i z samych siebie, ale bawiąc uczą.

teatrpPierwszymi spektaklami była jednak klasyka i to jeszcze nie wystawiana: XV rozdział poematu "Quidam" C. K. Norwida i "Słodycz" tego autora. "Audiencji tamtemu zespołowi udzielił Adam Hanuszkiewicz, który dał trupie teatralnej trzy wycofywane z jego Teatru Nowego reflektory, jakich używa do dzisiaj." - powiedział p. Śleszycki.

Teatr wystawiał spektakle, których współautorami byli uczniowie np. "Mordoklejki, mordoklejki" - autor Dorota Stachura, czy jasełka - Paulina Tymińska.

Scenariusze historycznych przedstawień p. Tomaszowi Śleszyckiemu pomagała pisać pani Dorota Ochal, nauczycielka historii.

Wystawiona została "Warszawianka" Wyspiańskiego (bez skrótów!), cykl spektakli o Szembeku autorstwa p. Tomasza Śleszyckiego. Pani Małgorzata Żurek pomogła przygotować pierwszy spektakl z tego cyklu: "Ufajcie Szembekowi" na uroczystość nadania imienia szkole.

medalStroje pożyczane są z Teatru Narodowego. Suknie i stroje do jasełek szyły mamy uczniów, ostatnio włączyła się w działania pani Małgorzata Pacholska, która potrafi wykreować suknie z epoki. Przez cztery lata sponsorował wypożyczanie strojów, szycie oraz fundował nagrody pan Marek Okła - właściciel sklepu "Piomar". Zdarza się, że otrzymujemy stroje. Pani Ela Żebrowska ofiarowała kilka sukienek, pani Małgorzata Żurek - mundur marynarski i cenne rekwizyty. Od kilku lat dowódcy Batalionu Reprezentacyjnego Wojska Polskiego dają się uprosić i wypożyczają cenne mundury historyczne.

Scenografię do jasełek przygotowała pani Monika Szczypińska. Potrzebne rekwizyty są nam pożyczane albo robią je sami artyści teatru wraz z opiekunem. Jeśli chodzi o reżyserię to p. Śleszycki chętnie daje pole inwencji wykonawców, pozwala młodym spróbować swoich sił w reżyserowaniu scen spektakli. Można rzec, że spore fragmenty spektakli reżyserowała pani dyrektor Lilla Fota-Giedz. Teatr to dzieło zbiorowe. W ostatnim przedsięwzięciu:"Piotr Szembek - w trosce o pospolitą Rzecz" spory wkład mają panie Wiola Sztark i Barbara Mrowińska, które przeprowadzały próby z wykonawcami.

Drzwi teatru nie są zamknięte. Zagrać może każdy, nawet panu Tomaszowi Śleszyckiemu zdarzyło się kiedyś odtwarzać Heroda, gdy zachorował wykonawca.

Tyle w skrócie - na podstawie wywiadu z p. Śleszyckim.

Pan Śleszycki Tomasz zaprasza na zajęcia teatralne - Szkolny Teatr „Epizod”. W drugim semestrze odbywają się w czwartki w godz. 13.35-14.20 pobierz plakat w pdf

Obejrzyj galerię zdjęć - 2014.06.24 - cz. 2. "Piotr Szembek – w trosce o pospolitą Rzecz"
Obejrzyj galerię zdjęć - 2014.06.02 - cz. 1. "Piotr Szembek – w trosce o pospolitą Rzecz"

Obejrzyj galerię zdjęć z próby spektaklu
Obejrzyj galerię zdjęć z inscenizacji z Dnia Patrona - 2014.05.14


ŚWIĘTUJEMY JUBILEUSZ NASZEGO PATRONA
I TRZYDZIESTOLECIE TOWARZYSTWA HISTORYCZNEGO
IM.
SZEMBEKÓW

 

         Dnia 12 grudnia 2018 r. w Szkole Podstawowej nr 374 odbyła się uroczystość 230 rocznicy urodzin patrona naszej szkoły oraz trzydziestolecia Towarzystwa Historycznego im. Szembeków.

Uroczystości zaczęły się mszą św. w kościele pod wezwaniem Najczystszego Serca Maryi przy Placu Piotra Szembeka w Warszawie, pod przewodnictwem Jego Ekscelencji Biskupa Romualda Kamińskiego.

Następnie miało miejsce przejście pocztu sztandarowego, młodzieży i zaproszonych gości do Szkoły Podstawowej nr 374 gdzie odbyło się m.in.

-Złożenie kwiatów w Izbie Pamięci pod wizerunkiem gen. Piotra Szembeka;

-Oficjalne przemówienia: Władysława Szeląga – prezesa Towarzystwa Historycznego im. Szembeków, księdza prałata Krzysztofa Uklei

proboszcza parafii p.w. Najczystszego Serca Maryi oraz Tomasza Kucharskiego – Burmistrza Dzielnicy Praga-Południe;

Referat p.t.: „Biskup Koronator Obrazu Matki Bożej Częstochowskiej z 1717 roku Krzysztof hrabia Szembek”;

-Udekorowanie prezesa Władysława Szeląga odznaczeniem ZASŁUŻONEGO MIESZKAŃCA;

-Prezentacja fragmentów filmu na temat rodu Szembeków;

-Pokazy tańców narodowych; -Zwiedzanie wystawy „Szembekowie w dziejach Polski” przygotowanej przez Władysława Szeląga;

-Wpisy do księgi pamiątkowej

-Poczęstunek

 

         Biskup Romuald Kamiński pochwalił młodych prezenterów uroczystości za ich kunszt, stwierdził, że nie ma wątpliwości, że to przyszli prezenterzy telewizji polskiej.

 

Szkolny Teatr Epizod o generale Piotrze Szembeku

 

SPEKTAKL I JEGO ZAMYSŁ

Nasz amatorski teatr przygotował przedstawienie o generale na 230 rocznicę urodzin patrona naszej szkoły:

JENERAŁ PIOTR SZEMBEK - W TROSCE O POSPOLITĄ RZECZ  - na podstawie scenariusza autorstwa Tomasza Śleszyckiego.

Spróbowaliśmy pokazać, jak mogła wyglądać służba historycznego bohatera jako gubernatora Warszawy w pierwszych dniach powstania listopadowego i próbowaliśmy dociec: dlaczego hrabia Szembek ostatecznie zrezygnował

po dziesięciu dniach ze sprawowania urzędu gubernatora Warszawy?

Nasz spektakl to fikcja osnuta na historycznych wydarzeniach.

TREŚĆ PRZEDSTAWIENIA

W siedzibie Gubernatora Warszawy jego adiutant Kacper Fornalski wygładza zawieszony, zamówiony u rysownika portret Naczelnika Tadeusza Kościuszki. Generał konstatuje, że dobrze zrobiony i pochyla się nad papierami, a adiutant szablą podjętą ze stołu usiłuje przebić portret cara Mikołąja I, prawdopodobnie dopiero co zdjęty. Generał ofuknie podchorążego, uprzytamniając mu małość takiego zachowania. Fornalski zażenowany oddaje generalską szablę, prosi o wybaczenie. Wchodzi Józef Patelski, porucznik artylerii, adiutant, melduje o dokonanych ustaleniach. Generał na bieżąco ogarnia potrzeby, wydaje stosowne rozkazy dotyczące bieżącej sytuacji. Patelski odchodzi ze zleceniem przygotowania siedziby koniecznego szpitala.

Fornalski kordialnie zapowiada, że nadchodzi przechera Mochnacki. Ten działacz Stronnictwa Patriotycznego z miejsca uderza w ton tego, co go boli, pomstuje na zaniechania dyktatora Chłopickiego. Fornalski uwypukla, że Szembek na przeciwnym biegunie. Generał przypomina swoje działania zmierzające do intensyfikacji powstańczego zrywu – listowne wezwanie, aby gen Krukowiecki objął dowództwo rewolucji...

Maurycy recytuje słowa ludowej pieśni, wyrażającej chęć zemsty wobec dyktatora, który wygasza zryw ludu i nawołującą do zapłaty mu za to haniebną śmiercią powieszenia. Szembek usiłuje studzić radykalne nastroje. Przywołuje dane, według których ofiarami nocy listopadowej stało się wielu Polaków padłych z rąk zrewoltowanego tłumu, w tym nawet polscy generałowie.

Szembek nakazuje przyprowadzić podsądnego, współwinnego samosądu na rosyjskim pułkowniku Zassie. Fornalski meldując, że nie dotarł prokurator, podaje papiery oskarżenia. Jednocześnie zawiadamia, że w poczekalni czeka świadek, kobieta, która widziała zajście. Generał każe świadka zawezwać i spisywać zeznania. Bronisława Barbara Czarnowska opowiada jak prowadzony przez żołnierzy więzień (okazało się potem, że szef carskiej ochrany w Warszawie), zabił eskortującego żołnierza i podjął ucieczkę. Widzący to przechodnie rzucili się w pogoń. Podsądny biegł z szablą i ciął nią uciekającego po pośladkach. Rychło dopadli go i inni i próbującego uciekać, bułatami rozsiekali na miejscu. Pokawałkowane zwłoki przeniesiono do mieszkania na Twardą. Do domu, w którym u krewnych czasowo zatrzymała się pochodząca ze Strugi Czarnowska.

Szembek daje teraz ostatnie słowo podsądnemu. Ten, przestraszony, prosi o łaskę, mówi, że ma dzieci. Gubernator orzeka o winie szlachcica Guderskiego, lecz uniewinnia go od kary, gdyż przybysz z prowincji nie mógł znać rozporządzenia prezydenta miasta o zakazie samosądów.

Uwolniony sprawca, który spodziewał się śmierci, deklaruje chęć przystąpienia do pułku Szembeka, gdyż przybył do miasta w tym właśnie celu.

Mochnacki podbudowany iście Salomonowym wyrokiem gubernatora, w dowód zaufania, zaprasza generała na zebranie klubistów i odchodzi. Generał zapytuje teraz Czarnowską o cel jej przybycia. Niewiasta zdradza, że przyszła prosić o przyjęcie jej do ułanów. Wojskowy wszelkimi argumentami stara się ją przekonać, że czyni błąd i jej postulat nie może być spełnionym. Generał z dziewczyną przerzucają się w rozmowie argumentami. Sprytna niewiasta przekonuje, że posłannictwo kobiet bardzo przypomina ofiarną służbę żołnierza. Gdy w apogeum próśb kobieta rzuca się do nóg generałowi i chce ucałować jego rękę, wchodzi żona generała, Henrietta, troskliwie niosąca mężowi jedzenie. Zmylona tym, co widzi, robi mężowi scenę zazdrości, lecz Szembek spieszy wyjaśniać, że młoda kobieta chce być wzięta do wojska. Czarnowska zażenowana, także przekonuje, że kocha generała jak wodza, ale bardziej od niego Polskę.

Po zapewnieniu żony przez Piotra, o sile jego uczuć, udobruchana Henrietta bierze stronę Czarnowskiej i wstawia się za nią u generała. Gubernator zmienia front i łaskawszy dla kandydatki do stanu żołnierskiego pisze do dowódcy jazdy z prośbą o przyjęcie młodej kandydatki na ułana jako kadeta.

Możemy przy okazji z satysfakcją stwierdzić, jak odpowiedzialnie nasz przyszły patron traktował kobiety, gdyż generał wygłasza o białogłowach sąd, który wykazuje ich swoistą wyższość względem mężczyzn. (wykorzystałem tu słowa Norwida z jego szkicu „O emancypacji kobiet”).

Piotr Szembek odbywa następnie rozmowę o pryncypiach z generałem Wincentym Krasińskim, przychodzącym mu podziękować za uratowanie życia jemu i gen. Kurnatowskiemu, gdy rozwścieczony tłum, chciał ich powiesić za nieprzystąpienie do powstania. Krasiński wręczył gubernatorowi pistolet, będący podziękowaniem, po czym wypomniał gospodarzowi zdradę przekonań. Ślubowali przecież carowi i Konstantemu wierność, Szembek obsypany odznaczeniami i zaszczytami, stał się adiutantem cara i ulubieńcem jego brata, rządzącego w Warszawie.

W przeszłości Krasiński i Szembek walczyli pod Napoleonem, przebyli nieudaną kampanię moskiewską, w której Krasiński był czasowo głównodowodzącym wielotysięcznych sił polskich.

Szembek tłumaczy swoje obecne powody przystąpienia do rewolucji listopadowej. Zarzuca swemu zwierzchnikowi, wielkiemu księciu Konstantemu zdradę nadziei Polaków na odrodzenie państwowości polskiej i odpowiedzialność za męczeństwo i śmierć kilkudziesięciu polskich oficerów.

Generałowie rozstają się z szacunkiem, pomimo różnicy przekonań, każdy pozostaje przy swoim zdaniu, każdy tłumaczy swoją decyzję nie przystąpienia lub przystąpienia do powstania potrzebą zapewnienia przyszłości własnemu synowi.

Szembek oddaje wychodzącemu Krasińskiemu portret cara.

Potem zwraca się do żony, która przybyła, by towarzyszyć mu w powrocie do domu. Wyraża uczucia do niej i zadowolenie, że ją ma przy sobie, w trudnej dla niego sytuacji, gdy nie może z powodu zewnętrznych warunków iść na wroga, jak chcieli jego żołnierze, bo dyktator wytłumia impet powstania.

Wtem wpada Fornalski i zawiadamia, że kilku żołnierzy zostało obitych kijami przez tłum z powodu opóźniania pójścia na wroga. To zdarzenie przyspiesza zamysł generała o porzuceniu urzędu, usłyszał bowiem od Krasińskiego, że otrzymał stanowisko gubernatora miasta od Rady Administracyjnej, aby jego żołnierze stali się policjantami pilnującymi w mieście porządku, a nie szli na wroga. Generał żali się do żony, że nie może też się uporać z obowiązkiem sądzenia, bo co, jak mu przyjdzie skazać kogo na śmierć? Dotychczasowy gubernator deklaruje rezygnację z urzędu i powrót do koszar w celu kontynuowania z żołnierzami czynnej walki z wrogiem.

INSPIRACJE

Wiedzę o generale, Piotrze Szembeku, można czerpać ze wspomnień spisanych przez Marię z Fredrów Szembekową, opublikowanych w 1927 r. we Lwowie

oraz z pamiętnika spokrewnionego z generałem jego towarzysza broni, walczącego też w powstaniu listopadowym, kapitana Józefa Patelskiego (to źródło dostępne jedynie w Centralnej Bibliotece Wojskowej). Fragmentaryczne informacje można pozyskać z pracy Maurycego Mochnackiego o rewolucji listopadowej. Ten ostatni autor był niezwykłym bohaterem, wstąpił do pułku Szembeka jako zwykły szeregowiec, mimo iż szlachcicowi ówcześnie przysługiwało prawo do stopnia oficerskiego, brał udział w walkach i odniósł rany.

Skorzystałem z tych źródeł, wykorzystując jeszcze fakty pozyskane z lektur o nocy listopadowej i kampaniach powstania listopadowego. Po czym w mojej historii skonfrontowałem bohatera z kilkoma historycznymi postaciami, z którymi generał się widywał albo z którymi mógł się spotkać. Jako człowiek honoru i kompromisu studzi on radykalizm Maurycego Mochnackiego, (wymyśliłem) zjednując sobie jego uznanie za ułaskawienie szlachcica współwinnego samosądu na rosyjskim pułkowniku Zassie, rozsiekanym przez tłum na ulicy zrewoltowanej Warszawy.

W moim utworze Gubernator przyjmuje do wojska kobietę, Barbarę Bronisławę Czarnowską. Jest to prawdopodobne, ze losy tych dwojga mogły się skrzyżować.

 

ZACHOWANIA POSTACI I CO CHCIELIŚMY POKAZAĆ

Generał poucza adiutanta Kacpra Fornalskiego o konieczności rycerskiego traktowania przeciwnika, nie pozwala mu zniszczyć portretu cara Mikołaja I, przejawia troskę o powodzenie czynu zbrojnego, hamowanego przez dyktatora Chłopickiego. Podejmuje codzienne, konieczne w tamtym czasie działania, mające wpływ na poprawę losu żołnierzy i powodzenie ryzykownego przedsięwzięcia jakim jest listopadowa rewolucja. W tym wszystkim, w tej służbie dla Ojczyzny, generał jest wielki i o tym traktuje nasz spektakl.

 

PRZESZŁE INSCENIZACJE I TRUDNOŚCI JAKIM NALEŻAŁO SPROSTAĆ

Scenariusz powstał przed kilku laty i spektakl był już zagrany wtedy w naszym gimnazjum i w Centrum Promocji Kultury. Wówczas generała Szembeka odgrywało  dwóch wykonawców: wybitny Adam Turkowski i Piotr – znakomity wykonawca, którego nazwisko muszę sobie przypomnieć.

Obecnie jedenaście stron tekstu i niemal pół godziny akcji na scenie. Tym razem na przygotowanie przedstawienia mieliśmy jedynie półtora miesiąca. To bardzo mało czasu. Pomimo to znakomici teraźniejsi wykonawcy fantastycznie spisali się, wypracowując wartościowe kreacje spektaklowych bohaterów.

Oczywiście nie obyło się bez przeszkód – choroby i absencja wykonawców, ale przezwyciężyliśmy przeciwności dzięki przygotowaniu dublerów, którzy zastąpili nieobecnych.

Inną przeszkodą stały się ograniczenia materialne. Oto Pułk Reprezentacyjny Wojska Polskiego nie mógł nam pomóc, chociaż Batalion Reprezentacyjny pomagał w przeszłości wielokrotnie. Tym razem nie mogliśmy wypożyczyć mundurów, jakich do niedawno używała Orkiestra Reprezentacyjna Wojska Polskiego. Wojskowi pozbyli się już historycznego umundurowania z czasów Księstwa Warszawskiego.

Poratował nas historyczny rekonstruktor pan Mirek. Wypożyczył nam trzy mundury. Ale tu nieścisłość historyczna: nasza piechota Szembeka w mundurach artylerii z czasów Królestwa Kongresowego.

Nie przeszkodziło to specjalnie, gdyż moi doskonali wykonawcy potrafili być bardzo przekonujący w swych kreacjach. Widzowie w większości odnieśli wrażenie, że tak to celowo zamierzyliśmy.

 

ZASŁUGI WYKONAWCÓW

Nasze przedsięwzięcie dostarczyło rzadkiej okazji odegrania postaci historycznych, ludzi niepospolitej godności, zasłużonych dla Polski. Jeden tylko

z pokazanych na scenie bohaterów to postać fikcyjna, wymyślony przeze mnie Kamil Guderski, ale to też bohater krwisty, jakiego udało mi się scharakteryzować kilkoma zaledwie kwestiami dialogowymi i komentarzami innych bohaterów, a Piotr Mańkowski stworzył piękną jego konkretyzację.

Igor Kazimierczak wcielił się w postać jenerała Piotra Szembeka, ożywił przed nami człowieka honoru i patriotę, jest to postać tak przekonująca, że wzrusza swoją prawdziwością. Pięknie Aleksandra Michalak zagrała kochającą żonę generała. Patrycja Narecka jako Barbara Bronisława Czarnowska odtworzyła po mistrzowsku determinację niewiasty chcącej służyć w wojsku polskim na przekór ówczesnym niemożliwościom. Epizodyczna rola adiutanta Kacpra Fornalskiego zapadnie w pamięć dzięki sugestywnemu aktorstwu Jakuba Wąsikowskiego, Jakub potrafił pokazać człowieka autentycznie zaangażowanego. Podobnie odtwórca roli Patelskiego - Jakub Zybert, jeszcze niedoświadczony na scenie, ale bardzo przekonujący w odegraniu żołnierza, całym sercem wypełniającego swą misję.

Bartosz Borucki odegrał generała Wincentego Krasińskiego, który jest po cywilnemu, bo zrzucił mundur, gdyż nie popiera powstania. Bartosz wykreował tę postać z niezwykłą kulturą.

Fryderyk Gołębiewski fantastycznie ukazał człowieka owładniętego namiętnością zemsty wobec oportunistów - patriotę Maurycego Mochnackiego.

DOBOROWA PUBLICZNOŚĆ

Spektakl zobaczyli - przedstawiciele klas, uczniowie klas czwartych i piątych, oraz goście szkoły w dniu 12 grudnia 2018 r.: wiceburmistrz, pan Jarosław Karcz, radni, przewodniczący Towarzystwa Historycznego im. Szembeków, którym

od trzydziestu lat jest pan Władysław Szeląg. Przedstawiciele Rady i Zarządu Dzielnicy Praga-Południe m.st. Warszawy i przedstawiciele Inspektoratu Oświaty. Popatrzyli też: proboszcz Kościoła Pomnika pod wezwaniem Najczystszego Serca Maryi przy Placu Szembeka, ksiądz prałat Krzysztof Ukleja i ksiądz biskup Ordynariusz Praski Romuald Kamiński. Gościliśmy wśród nas weterana, oficera Wojska Polskiego, uczestnika walk w czasie ostatniej wojny.

Publiczność nagrodziła realizatorów oklaskami. Podziwiano ogrom pracy wykonawców spektaklu, którzy przyswoili rozległe partie tekstu. Doceniano kunszt ich gry aktorskiej i udatność przygotowania przedstawienia.

Animator Szkolnego Teatru Epizod

Tomasz Śleszycki

Warszawa, luty 2019 r.



GOŚCIE Z ROSJI NA PRÓBIE SZKOLNEGO TEATRU EPIZOD - 2017.02.06

20170206wizyta121Patrzyłem przez obiektyw aparatu, mając wszystko na wyświetlaczu. Rosyjski przedsiębiorca słał w przestrzeń wyrazy aplauzu. Przyjemnie było widzieć, jak reagował pozytywnie na grę naszych wykonawców. Chłonął tłumaczenie 20170206wizyta120Tuwima z takim zaangażowaniem, jakby odbierał polszczyznę, ale może czerpał zadowolenie ze znanych sobie fraz albo porównywał z atmosferą pamiętan20170206wizyta119ego przedstawienia w rodzimym języku Gogola.

20170206wizyta118Wszyscy rosyjscy goście byli wpatrzeni w grę trojga wykonawców, skupieni, jakby nie chcieli uronić nic z tego, co widzą.

20170206teatr001Byłem dumny z Marka - Podkolesina, Patryka - Stiopy i Natalii - Fiokły. Moi uczniowie dużo pracowali, by wszystko przebiegało tak gładko. Warto było ponieść wyrzeczenie, by przyswoić rozległe partie tekstu.

20170206teatr002Cała trójka dokonała wyczynu, by przez minuty stać się kimś innym. Przekonująco wcielili się w bohaterów mistrzowskiego komediopisarza. W takich chwilach czar teatru łączy ludzi, nawet na przekór barierom języka.

animator Szkolnego Teatru "Epizod"
Tomasz Śleszycki

Więcej na temat występu i wizyty w Gimnazjum - tutaj i tutaj


II nagroda Szkolnego Teatru Epizod

Wzięliśmy udział w dwunastych Teatraliach w gościnnym Zespole Szkół nr 40 przy ul. Objazdowej 3. Nasz spektakl "Tępa brzytwa” otrzymał drugą nagrodę.
To już trzecia edycja naszego przedstawienia. Kontynuuje ono tradycje dążeń Charliego Chaplina, Bustera Keatona, Flipa i Flapa (Stan Laurel i Oliver Hardy), którzy mieli ambicje unaoczniać heroikomizm zmagań człowieka z opornością materii.
Nasz spektakl uzmysławia ponadto, iż jeśli chcemy uzyskać postęp sprawy - wpierw trzeba nam znosić brzemię wyrzeczenia.
Nie pojmował tego jeden z handlowców, biorący udział w sprzedaży niby rewelacyjnych brzytew, który zamiast dla dobra przedsięwzięcia - by brzytwy schodziły, były kupowane - cierpieć z godnością, znosząc dyskomfort podwłosowego golenia tępym narzędziem, wymagał od współpracownika względów (np. golenia z włosem), a nie uzyskawszy ich, wymierzył sprawiedliwość, co wyzwoliło kłopoty.
Trzej bohaterowie zarysowani kilkoma wyrazistymi kreskami ukazanej sytuacji, przed widzem ujawniają zderzenie ludzkich dążeń z opornością materii - boli skóra twarzy, gdy ją skrobie tępe narzędzie - irytacja ponosi poszkodowanego, który zapomina o misji.
Solenna Sędzina ubawiona zabawnością cwaniaków ukarze ich tylko symbolicznie z powodu niskiej szkodliwości społecznej ich czynu. Relacjonująca ze swadą zdarzenie, jakiemu z zawodowych względów nadała kryptonim sprawy: „Tępa brzytwa”.
Demoniczny spirytus movens - szef-założyciel cwaniackiej firmy, osiągający perfekcjonizm w zachwalaniu mijających się z prawdą zalet oferowanego do sprzedaży narzędzia zaniedba współpracownika.
Jego nieudaczny pomocnik, który zabawnie obraża się, gdy jak mu się wydaje, boleśnie nadwątlono jego godność i dlatego czuje się w prawie zareagować radykalnie.
W finale opowieści - olśnienie zwaśnionych wspólników. Odzyskują przed sądem wiarę, że jeszcze im się uda, bo oto zrozumieli, że każdy musi pomniejszyć siebie dla pomyślności wspólnej, bowiem gwarancją powodzenia zespołu jest zgoda.
Niecodzienną cechą naszego przedstawienia jest, że Sędzina w monologu antycypuje wydarzenia, zapowiada je, a wszystko się dzieje synchronicznie na widzów oczach. Ta zaś bohaterka zapewnia komentarz do zdarzeń, którymi ona jest rozbawiona.
Nieporozumienia w miejscu handlu brzytwami staną się przyczyną wyroku, jaki Sędzina ma już spisany w teczce z kryptonimem sprawy.
Ten wyrok odczyta, a to wyzwoli reakcję podsądnych.
Ona też reaguje na ich zachowania i w zakończeniu czas postaci, początkowo biegnący innym trybem, zrównuje się.
W finale można widzieć, jak niemądrze wyglądać może, komu się wydaje, że jest sprytny.
Troje doświadczonych wykonawców Szkolnego Teatru Epizod pokonało w tych rolach własne ograniczenia. Do tej pory widzieliśmy ich, jak zawsze grali szlachetnych, prawie idealnych ludzi. Tym razem musieli pokazać jak rozpanoszony indywidualizm, może osłabiać dążenie człowieka, pogarszając skuteczność działań, demaskując prymitywizm w nas siedzący. Odsłonili niepiękne cechy, jakich ludzie zazwyczaj się wstydzą, jakich nie chcieliby ujawniać. Objawili niekompetencję bohaterów. Ale ta właśnie czyni ich bardziej ludzkimi i zasługującymi na sympatię.
Udany debiut Julii i Natalii - sióstr bliźniaczek w maleńkiej roli hostess - pięknie się zgrały w działaniu, nie zabrakło im gracji.
Koniecznym i niezbędnym współtwórcą spektaklu okazał się realizator techniczny, który scalił wartką akcję miniatury dramatycznej obrazem i muzyką.
Aż tak wiele udało nam się pokazać w niespełna kwadransie spektaklu.
A wszystko okrasza swoją zabawnością gwara warszawska języka Wiecha.

animator Szkolnego Teatru Epizod

porównaj z wpisem z 01 maja 2015 r.

Zobacz galerię zdjęć

Zobacz drugą galerię zdjęć

-----------------------------------------------------------------------

Wrzesień 2015.

Jak co roku we wrześniu do współpracy zapraszani są kolejni, niejednokrotnie nowi (spośród pierwszoklasistów) artyści Szkolnego Teatru Epizod. Próby odbywają się w terminach dostosowanych do planu uczniów i potrzeb szkoły.

-----------------------------------------------------------------------

Wizyta po latach - 14.10.2015

Patrycja, którą przed laty uczyłem polskiego i występowała kiedyś w naszej inscenizacji „Kora i Demeter” ze świetnymi: scenografią i strojami jej wychowawczyni, pani Danuty Morawiec, podarowała mi groteskę Alfreda Jerry'ego z dedykacją.

Dzisiaj Patrycja występuje w teatrze amatorskim w Kopenhadze. Mówi, że trochę podróżuje wspólnie z mężem, a także razem z mężem prowadzi blog: kartkazpodróży.pl
W Dniu Nauczyciela miłe zdarzenie!

animator Szkolnego Teatru Epizod
p. Tomasz Śleszycki

 

------------------------------

Artyści Szkolnego Teatru Epizod wzięli udział w przedstawieniu "Mordoklejki, mordoklejki" dedykowanym naszym gościom - uczniom klas szóstych i gimnazjalistom, które zaprezentowane zostało w czasie 7. Festiwalu Nauki w grudniu 2015 roku. Relacje pod datą wydarzenia - 14.12.2015

Zobacz galerię zdjęć

________________________

MARCIN KWAŚNY LAUREATEM INSYGNIUM TWÓRCZOŚCI PRAWDZIWEJ

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Insygnium twórczości prawdziwej. Zdjęcie - p. Tomasz Śleszycki

W dniu 16 listopada 2016 r. w czytelni biblioteki szkolnej Gimnazjum z Oddziałami Integracyjnymi nr 22 im. gen. Piotra Szembeka animator i wykonawcy Szkolnego Teatru Epizod wręczyli aktorowi Insygnium Twórczości Prawdziwej w imieniu szkolnej społeczności „za zasługę odbudowywania w nas wiary w godność człowieka, za humanizm”.

20151116aktor031Nasz gość bowiem udatnie wcielił się w postać rotmistrza Witolda Pileckiego w fabularyzowanym filmie dokumentalnym. Stworzył sugestywny obraz bohatera, który był kochającym mężem i ojcem, a zarazem patriotą walczącym za ojczyznę i ostatecznie oddającym za Nią życie. (Film obejrzało sto osób z naszego gimnazjum).

Marcin Kwaśny przekonująco zagrał człowieka szlachetnego, co jest niezmiernie trudne, bo zawsze to głównie zło przykuwa uwagę przez swą widowiskowość. Dobroć, jako całkiem zwyczajną - trudniej jest zobrazować. A właśnie to aktorowi się udało w filmie "Pilecki", dzięki czemu można uznać Marcina Kwaśnego za znaczącego współtwórcę tej niskobudżetowej produkcji.

20151116aktor023Udało się poprzez pokazanie prostych zachowań człowieka w gronie najbliższej rodziny i przy oszczędnych środkach wyrazu. To z takiej umiejętności aktora: ascetyzmie możliwości, a z niej wyprowadzonej olbrzymiej sile wyrazu - wykonawcy Szkolnego Teatru Epizod mogą brać wzór. (Jak powiedział Norwid: "Szczupłość środków uolbrzymia siły"). Nasz gość opowiedział o swojej roli i o postaci bohatera, którą się starał zrozumieć, aby prawdziwie zagrać.

Opowiedział o tym, jak dotkliwie poranił stopy, gdy dbał o autentyzm sceny, żeby prawdziwie pokazać, jak esbeccy oprawcy w korytarzu więzienia na Rakowieckiej ciągną nieprzytomnego rotmistrza po torturach do celi, włócząc bosymi stopami człowieka po betonowej posadzce.

Spotkanie z Marcinem Kwaśnym zrobiło na nas wrażenie, bo tchnęło siłą prawdy, autentyzmem mocnego przeżycia.

p. Tomasz Śleszycki

galeria wydarzenia


SPRAWOZDANIE Z WYKONANIA PROJEKTU GIMNAZJALNEGO

„MORDOKLEJKI, MORDOKLEJKI (rzecz o wulgaryzmach)
- udział w realizacji przedstawienia.

Grupa uczniów klas drugich w składzie:

Weronika Cwynar,
Marek Dziwalski,
Julia Kalbarczyk,
Natalia Kalbarczyk,
Karolina Malinowska

przystąpiła do realizacji projektu gimnazjalnego pod kierunkiem nauczyciela, pana Tomasza Śleszyckiego.

Realizacja projektu przez grupę polegała na włączeniu się do zespołu starszych i młodszych kolegów, którzy powzięli zamiar uczestniczenia w przedsięwzięciu.

Wyzwaniem było osiągnąć jedność w realizacji wspólnego celu: przygotowania spektaklu, który wskaże widzom brak akceptacji realizatorów dla używania wulgaryzmów w przestrzeni publicznej.

Zamierzeniem stało się, żeby uzyskanie tego efektu zespolić z dostarczeniem widzom rozrywki, dzięki dowcipowi tekstów udatnie przekazanych i zabawności ukazanych scen i zachowań i żeby całość miała jeszcze artystyczny wyraz.

Wszyscy uczestnicy projektu odgrywali istotne role, wielce doniosłe w przedstawieniu.

Ponieważ zabrakło nam chętnych do obsadzenia wszystkich ról, Karolina Malinowska powzięła zamiar, przy akceptacji wszystkich, wykreowania naraz aż trzech postaci: matki, uczennicy i nauczycielki. Było to do przyjęcia, gdyż uczestniczka projektu potrafiła inaczej oddawać przekaz każdego z odgrywanych bohaterów, a ponadto Karolina szybko nauczyła się obszernych tekstów. Mniemaliśmy, że przy zastosowaniu odpowiedniej charakteryzacji i użyciu strojów zagranie trzech ról przez jedną wykonawczynię doda jeszcze spektaklowi zabawności. Wszyscy uczestnicy projektu przyswoili swoje teksty, na zajęciach teatralnych ćwiczyli dykcję, mimikę i ruch sceniczny, ale nasze zamierzenia zakłócił przypadek, gdyż choroba, w tym także długa Karoliny, wyeliminowała kilkoro wykonawców z prób.

W końcowym etapie przygotowania na prośbę dyrektora włączyli się do pomocy nauczyciele wychowawcy: pan Marcin Kondratowicz i pani Agnieszka Konieczkowska. Zaangażowali też oni swoich uczniów na zastępstwo chorych.

Gdy Karolina wróciła z choroby szkoda było nie dać szansy nowym wykonawcom, którzy włożyli też swoją pracę w przygotowanie spektaklu.

W rezultacie Karolina, wróciwszy ze zwolnienia, odegrała jedną tylko z przyswojonych ról (matkę) dla grupy widzów. Włączyła się bez możliwości przećwiczenia z odnowionym składem zespołu, zatem było jej trudno, mimo to potrafiła się znaleźć w świecie przedstawianym.

Uczniowie realizujący projekt dzięki silnej motywacji wzorowej pracy i walorom osobistych zdolności wnieśli do spektaklu świeżość i oryginalność.

Marek Dziwalski stworzył sugestywną rolę wiceprzewodniczącego Zarządu Samorządu Uczniowskiego - Rafała, który skutecznie przeciwstawia się dominacji silnego przywódcy - przewodniczącego Marcina.

Weronika z powodzeniem zagrała przebojową dziewczynę, której się marzy, by z pomocą drugich ulepszać innych. Karolina Malinowska pokazała na scenie postać wzorcowej mamy, podpowiadającej dzieciom słuszne rozwiązania, bez odbierania im możliwości przejawiania inicjatywy w środowisku rówieśniczym. Jej godną zmienniczką w tej roli stała się Paulina Midzio. Zagrała bardzo sugestywnie.

Julia Kalbarczyk zaprezentowała kreację pani woźnej, która kocha pracę szkolną i nie rezygnuje ze swego wkładu w wychowanie młodzieży. Natalia Kalbarczyk wykreowała uczennicę głęboko przejętą, by zmieniać kolegów, aby przestali w końcu wyklinać, żeby zaczęli używać kulturalnej polszczyzny.

Wszyscy realizujący projekt swą dobrą pracą pociągnęli za sobą innych. Było ich widać, odegrali funkcję cementowania zespołu. Jako doświadczeni wykonawcy mieli niewątpliwie zasługę, że tak świetnie wypadli debiutujący pod ich okiem na scenie Mikołaj Binicki i Norbert Monsour, obydwaj prezentujący mistrzostwo świata w rolach przejętych swym posłannictwem, acz mocno klnących hydraulików.

W drugim graniu dobrze się też sprawili młodsi zmiennicy realizujących projekt: Elżbieta Stefańska, Angelika Sabuda, Alina Bultrowicz, Zofia Machniak. Nie można nie pochwalić brawurowo odtwarzającego rolę przewodniczącego - Filipa Mielcarka, a także Pauliny Chróścińskiej i Kateryny Yevreyinovej, w roli nauczycielki, jak również debiutującego wykonawcy: Huberta Jakubowskiego oraz młodszych: Janka Cielmy i Eryka Cimochowskiego.

Świetnie zagrali wszyscy członkowie zespołu, w dwu pokazach przedstawienia.

Po mistrzowsku pokazali na scenie prawdziwe emocje!

Spektakl obejrzało przeszło trzystu pięćdziesięciu widzów, w tym szóstoklasiści z kilku szkół z nauczycielami i swoją panią dyrektor, rodzice, nauczyciele i uczniowie naszej szkoły.

Szkolny Teatr Epizod otrzymał frenetyczne oklaski. Wiele było uciechy publiczności z dobrze zagranych na scenie gagów. Widzom podobała się ukazana przez nas historia głosząca nienową, ale wciąż trudną do zaakceptowania prawdę, że wszystkim nam wadzi zalew wulgaryzmów, ale jako społeczność nie umiemy się wyplątać spod ich zniewalającego wpływu. Dlatego choćby usiłowania w tym kierunku, żeby z tym skończyć - pokazaliśmy to - jawią się już jako coś niezmiernie szacownego. Nasz spektakl, mający też bez wątpienia walory artystyczne został włączony do projektu Amnesty International „Szkoła przyjazna prawom człowieka”, w którym uczestniczy nasza szkoła, bo przecież wulgaryzmy to często agresja... i powzięliśmy też zamysł, który może uda się jeszcze spełnić, żeby pokazać przedstawienie chorym dzieciom w Centrum Zdrowia Dziecka.

Uczniowie realizujący projekt wywiązali się bardzo dobrze z przyjętych na siebie obowiązków, zagrali świetne role, pokazując to, co widzowie tak chętnie oglądają w teatrze - prawdziwe życie, które wszyscy znamy. Zasługą stworzonych kreacji stała się ta wiarygodność, jaką zapewnia tchnienie prawdy.

Uznając doniosły wkład grupy realizatorów w ostateczny kształt przygotowywanego przedstawienia, które odniosło sukces, jako opiekun projektu przyznałem każdemu z pięciorga uczestników projektu maksymalną liczbę stu punktów możliwych do uzyskania.

 

Opiekun projektu
Animator
Szkolnego Teatru Epizod
Tomasz Śleszycki

Realizatorzy projektu gimnazjalnego:

Weronika Cwynar
Marek Dziwalski
Julia Kalbarczyk
Natalia Kalbarczyk
Karolina Malinowska

Warszawa, dnia 17 maja 2016 r.


"Mordoklejki, mordoklejki" - Sprawozdanie z realizacji projektu 2017 w STE


PIĘTNAŚCIE LAT STE – TRZEBA JEDNAK COŚ POWIEDZIEĆ...

Z okazji jubileuszu Szkolnego Teatru Epizod (piętnaście lat minęło w marcu) ciepło myślę o młodych ludziach, którzy chcieli podejmować z rówieśnikami i ze mną współpracę, by zrealizować wspólne cele, stworzyć spektakle, jakie nasz teatr amatorski przygotował i pokazał publiczności.

Przeszło sto osób młodzieży, które uczestniczyło w próbach i występach, jak również w różnych działaniach teatru przez te lata. Bo przecież nie same wykonawstwo, czyli uczestnictwo w próbach i granie wchodziło w grę. Było też reżyserowanie scen, wykonywanie muzyki na instrumentach albo tworzenie muzyki konkretnej, śpiew i taniec, ale także przygotowywanie rekwizytów i dekoracji, różne zadania do wykonania: sporządzanie zaproszeń, programów i plakatów, nagrywanie ilustracji dźwiękowej i potrzebnych efektów, pomoc techniczna na scenie, czy nawet bycie suflerem, dublerem, prezenterką, czy hostessą.

Z nimi wszystkimi, przejawiającymi aktywność, przeżywaliśmy satysfakcję, zadowoleni z efektu naszych działań i przetrzymywaliśmy drobne porażki, nie tracąc wiary w sensowność nowych starań.

Wśród wykonawców byli tacy, którzy przez całą swą trzyletnią obecność w szkole uczestniczyli we wspólnej działalności, ale byli też tacy, którzy okazjonalnie tylko dołączyli do grupy na czas realizacji jakiegoś przedsięwzięcia.

Do pierwszej kategorii można zaliczyć Adama Turkowskiego, bardzo zasłużonego dla teatru, kilkakrotnie odtwarzającego postać generała Piotra Szembeka w moich spektaklach o patronie szkoły, a do ostatniej należał: Damian Skutowicz. Tego chłopaka zachęcałem dwa lata z rzędu, żeby spróbował swoich sił na scenie. Nieśmiały Damian konsekwentnie odmawiał, aż w końcu, kończąc swój pobyt w szkole dał się namówić. Tak o tym napisał:

W moim gimnazjum zostało wystawione przedstawienie pt.: „Ufajcie Szembekowi”. Ja przygotowywałem rolę Marcysia – ulubieńca [Szembeka] z czworaków.

Początkowo, gdy pan od polskiego wyznaczył mnie do tej roli, nie byłem pewny, czy podołam wyzwaniu. Miałem mieszane uczucia. Obawiałem się, że coś powiem nie tak. Jednak po kilku próbach nabierałem pewności. Uwagi o moich błędach bardzo mi pomogły, gdyż wiedziałem, co robię źle i starałem się to naprawić. Nabrałem niepewności, gdy dowiedziałem się, że to przedstawienie jest bardzo ważne, ponieważ ukazuje postać patrona szkoły – Piotra Szembeka. Dlatego musiało być dopracowane do perfekcji. Z próby na próbę nabierałem pewności i starałem się coraz bardziej przekonywający.

Nadszedł dzień występu. Byłem bardzo zestresowany. Ogarnął mnie strach, jednak jak wychodziłem na scenę, poczułem ulgę. Swoje kwestie wypowiedziałem poprawnie. Gdy publiczność podziękowała oklaskami, poczułem, że zrobiłem coś wyjątkowego, ważnego dla szkoły i siebie. Ogarnęła mnie ogromna radość i odniosłem wielki sukces.

Udział w tym spektaklu był dla mnie czymś wyjątkowym. Tych wielkich chwil i przeżyć nie zapomnę do końca życia. Życzę każdemu, by poczuł takie doznanie radości i szczęścia, jak ja po występie.

Na zdjęciach widać tych dwóch wykonawców, widać też ówczesną publiczność. Było to w dniu nadania imienia gen. Piotra Szembeka Gimnazjum nr 22.

I jeszcze jedna relacja z przeszłości.

Tak opisał swoje doznania Patryk Całun, ówcześnie uczeń klasy trzeciej:

„Moje przygotowania do zagrania roli Wincentego Krasińskiego”

Nie było łatwo, strasznie miałem dużo tekstu do nauczenia i miałem problemy, żeby się wcielić w tę postać, ale dzięki próbom, które organizował pan Tomasz Śleszycki, było mi łatwiej. Gdy pojechaliśmy na konkurs teatralny, gdzie oglądali nas jurorzy, przed występem miałem tremę, strasznie się denerwowałem. Gdy już nadeszła pora, na mój występ, myślałem, że zaraz zemdleję, jak wyszedłem już na scenę i zacząłem grać, szło mi bardzo dobrze, ale gdy spojrzałem na widownię i zobaczyłem, ile ludzi mnie ogląda, przeraziłem się i pomyliłem tekst, ale jakoś nabrałem odwagi i udało mi się wrócić myślami do grania i wczuwania się w postać. Bardzo podobał mi się ten konkurs i byłem bardzo szczęśliwy, że zgodziłem się i zechciałem zagrać w tym przedstawieniu. Dzięki temu nabrałem pewności siebie i odwagi do występowania przed ludźmi. Bardzo zachęcam wszystkich do spróbowania, zagrania w jakimś przedstawieniu, naprawdę jest to bardzo fajne.

Na zdjęciach Patryk Całun jako Wincenty Krasiński i Adam Turkowski jako gen. Piotr Szembek w spektaklu „Szembek nie zdradzi”.

Na zdjęciu to jest Damian Skutowicz (autor cytowanego tekstu)
w rozmyślnie za krótkich spodniach, odgrywa młodego przyjaciela Szembeka z czworaków.

Jego partnerem w rozmowie: Patryk Całun na wielu zdjęciach (po cywilnemu) zależało mi na pokazaniu mimiki. Chłopiec ten, autor zacytowanych przeze mnie wspomnień znakomicie kreował generała Wincentego Krasińskiego, który umyślnie nie założył munduru.

Obecnie wykonawcy Szkolnego Teatru Epizod doskonalą dwa spektakle: miniaturę „Tępa brzytwa” - gramy ją chętnie, miała już kilka edycji oraz dramat „Wywiad” - ten będzie pokazany po raz pierwszy, mam nadzieję, na spotkaniu z aktorem. Biorą udział gimnazjaliści z klasy 3d i z klasy 2c (ci ostatni realizujący projekt gimnazjalny).

Współpracują z nimi uczniowie klasy 7a Szkoły Podstawowej nr 374.

 

Animator Szkolnego Teatru Epizod

Tomasz Śleszycki

Kilka powyższych zdjęć w galerii

 

Warszawa, maj 2018


KSAWERY SZLENKIER LAUREATEM INSYGNIUM TWÓRCZOŚCI PRAWDZIWEJ

          Z okazji jubileuszu naszego teatru, rocznicy piętnastolecia, gościem Szkolnego Teatru Epizod w dniu 29.05.2018 r. stał się aktor Ksawery Szlenkier.

Zaproszony zechciał przyjąć naszą nagrodę Insygnium Twórczości Prawdziwej,

którą w imieniu szkolnej społeczności wręczyli mu realizatorzy projektu gimnazjalnego (Przygotowanie spektaklu scenicznego - adaptacji miniatury dramatycznej Mirona Białoszewskiego „WYWIAD”) i pani dyrektor Lilla Fota-Giedz.

Za zasługę godnego kształtowania wyobraźni narodowej, za humanizm opiewał certyfikat nagrody.

Absolwent sławetnej Filmówki z 2005 r., wydziału aktorskiego, laureat nagrody Zarządu Głównego ZASP z tego samego roku za rolę Raskolnikowa w „Swidrygajłowie” na XXIII Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi, odtwórca kilkunastu sugestywnych ról w filmach, serialach i spektaklach teatralnych, prowadzący Pracownię Aktorską, którego dotychczasowa aktorska twórczość pobrzmiewa dobrą nutą – otrzymał od nas statuetkę właśnie nuty złotej (z mosiądzu) osadzonej na czarnym postumencie.

Prywatnie mąż znanej aktorki Małgorzaty Buczkowskiej i ojciec trojga dzieci.

Aktor zechciał odpowiedzieć na 23 pytania młodzieży dotyczące aktorstwa, podzielił się swoimi refleksjami o życiu, twórczości, pracy aktorskiej i bardzo ważnej dla niego rodzinie. Udzielił autografów i zrobił sobie zdjęcia z wykonawcami STE.

Nie poskąpił też dobrego słowa o pokazanych tego dnia przez wykonawców STE spektaklach: „Tępa brzytwa” i „WYWIAD”. Stwierdził, że nie brakowało w nich dobrych pomysłów.

Z doskonałą dykcją, nasz gość, bardzo sugestywnie przeczytał fragment komediodramatu Cypriana Norwida „Aktor”, mówiący o tym, że najważniejszą rzeczą na świecie jest... dobre serce.

Wszyscy obecni stwierdzili, że było to owocne spotkanie.

Animator Szkolnego Teatru Epizod

Tomasz Śleszycki


 SZKOLNY TEATR „EPIZOD” - JUNIORZY - 2018/2019

 W roku szk. 2018/2019 prowadziłem na zasadzie wolontariatu zajęcia pozalekcyjne teatralne dla najmłodszych: SZKOLNY TEATR „EPIZOD” - JUNIORZY - godzinę tygodniowo.

Uczestniczyli uczniowie klas 1C, 1E i 1D, głównie dziewczęta.

Poprzez zabawy i występy doskonaliliśmy umiejętności i próbowaliśmy różnych form interpretacji przygotowywanych tekstów. Doskonaliliśmy indywidualne recytacje wierszy Doroty Gellner z książeczki „Miasteczko z bajki”. Dziewczęta ćwiczyły deklamacje do perfekcji. Uczyliśmy się też pozytywnego odbioru, słuchania wykonań koleżanek. Wypracowywaliśmy spoistość zespołu. Dwie dziewczynki opanowały i przygotowały po dwa wiersze.

Niektóre wykonawczynie opracowały też indywidualne pokazy mimiczne prezentacji odtwarzanego utworu. Nie brakowało w tym dziecięcego wdzięku.

Album: Szkolny Teatr Epizod - juniorzy - na zajęciach teatralnych

W dniu 20 czerwca ósemka dziewcząt wystąpiła przed kolegami z klas młodszych.

Występ zrobił wrażenie na publiczności, dowiódł perfekcjonizmu naszego przygotowania, spoistości młodego zespołu, w którym wszyscy troszczyli się, by pokaz udał się każdemu, kto występował. Nasz pokaz recytacji dostarczył satysfakcji występującym dziewczynkom. Wybór tekstów „Miasteczko z bajki” wybrzmiał ze sceny w Szkole Podstawowej nr 374, ukazując urok i czar poezji dla dzieci.

Występ juniorów - "Miasteczko z bajki"

W dniu zakończenia szkoły mogłem wręczyć zwycięskim wykonawczyniom honorowe dyplomy uznania.

Animator Szkolnego Teatru Epizod

Tomasz Śleszycki